A teraz zbieram się na mikołajkowy występ. Trzeba iść odśpiewać świąteczne piosenki i powygłupiać się ze znajomymi (-:
piątek, 9 grudnia 2011
Straszne testy.
Nie mam zielonego pojęcia o czym mogłabym tutaj napisać...Ten blog wydaje mi się strasznie nieogarnięty. Nie panuję nad nim - być może wynika to z faktu, iż sama do końca nie wiem co na nim do cholery jest! Ale skoro jestem już samodzielną trzecioklasistką ( w wersji gimnazjalnej, oczywiście! (-: ) to może napiszę o tym, czym trzeciogimnazjaliści żyją ostatnimi dniami. Tak, tak - to próbne testy z Operonu, do których przystąpiła chyba cała Polska. Także dnia pierwszego, to jest w środę o godzinie 9 wszyscy już siedzieliśmy, zdenerwowani mniej lub bardziej, chwyciliśmy w dłoń czarne długopisy i zaczęliśmy się zastanawiać nad pierwszym zadaniem. Po 60 minutach osobiście stwierdziłam " DOBRZEE! " i poszłam na 45-minutową przerwę, gdzie zdawałam relację co miałam w zadaniu 5, 6 no i, że w 18 miałam B. Czyli po prostu sprawdzałam moje odpowiedzi z odpowiedziami równieśników. Równieśników... dziwnie ujęłam. Po prostu moich najukochańszych ziomków z klasy (-: . Po tej przerwie przystąpiliśmy do części z języka polskiego. Siedziałam w miejscu środkowym i zanim dostałam mój egzamin mogłam popatrzeć na osoby, które siedziały przede mną i nerwowo przekartnęły egzamin na ostatnią stronę i zrobiły miny typu - " o.O ". Już wiedziałam, że to antydobrze... Zresztą sama jak zobaczyłam temat rozprawki byłam.. lekko mówiąc zdegustowana. Ale chyba wszyscy narzekali. Językiem polskim zakończyliśmy pierwszy dzień egzaminów. W domu oczywiście jak najszybciej sprawdziłam odpowiedzi, bo lubię mieć tak na bieżąco :). Kolejny dzień - kolejne egzaminy. Tym razem chyba najgorsze. Przyrodnicze - myślałam, że poszły baardzo źle, nastomiast z matematyki byłam bardzo zadowolona. A jak wyszło w domu, gdy sprawdzałam odpowiedzi? Przyrodnicze jak na mnie to wręcz zajebiście, natomiast matematyczne lekka porażka. Ostatni dzień zarezerwowany dla języków. Oczywiście poszłam na angielski, gdyż pewnie jak większość osób, lepiej odnajduję się w tym języku i mam z nim więcej styczności. Zadowolona jestem bardzo z podstawowego, najlepiej napisany egzamin z wszystkich. Natomiast rozszerzony nieco gorzej, aczkolwiek wiem, że po pierwsze on się nie liczy do rekrutacji do szkoły średniej, a po drugie dopiero w tym roku, w wakacje gdzie miałam okazję przez jakiś czas pracować sobie przy koniach w Holandii i jedynym językiem jakim mogłam się komunikować był angielski, uświadomiłam sobie jakie to dla mnie ważne i jak muszę to szkolić. Tak czy owak - z pierwszych próbnych jestem zadowolona, oprócz tego, że rodzice stwierdzili, iż potrzebuję korepetytora z matmy, żeby trochę ją podciągnąć... No taa, więc teraz to już w ogóle będę miała dużo czasu po szkole... Ale skoro to ma się w przyszłości odpłacić, to ja jestem gotowa na takie poświęcenie (-:
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
1 komentarz:
Nic dodać nic ująć :-D Byłaś w Holandii ? O_o oo kuurczę ♥
Pisz następną. :-*
Prześlij komentarz